Poznaj największych pożeraczy prądu i sposoby na oszczędzanie energii w Twoim domu

Poznaj największych pożeraczy prądu i sposoby na oszczędzanie energii w Twoim domu

Ceny prądu w Polsce są po części regulowane przez Urząd Regulacji Energii. Utrzymanie niskiego pułapu cen wiąże się jednak z wydatkami ze strony państwa, a te – jak wiadomo – są systematycznie ucinane. W efekcie coraz częściej odczuwamy wzrost cen energii elektrycznej doprowadzanej do budynków mieszkalnych, innymi słowy – rosną nasze rachunki za prąd, chociaż wcale nie zużywamy go więcej. Rozwiązaniem tego przykrego zjawiska jest oszczędzanie energii – dzięki niemu obniżymy rachunki nawet o kilkaset złotych w skali roku. Zobacz, jak oszczędzać prąd we własnym domu! 

Po pierwsze: nie marnuj 

Oszczędzanie energii elektrycznej nie jest wcale takie trudne, kiedy uświadomimy sobie, jak wiele jej „ucieka” nam poprzez złe nawyki czy niepotrzebne zachowania, na przykład zapominanie o zgaszeniu światła przy wychodzeniu z pomieszczenia (na przykład łazienki). Kiedyś popularna była opinia, że pobór prądu podczas włączania światła jest o tyle większy, że „nie opłaca się” gasić światła, jeśli zamierzamy je ponownie zapalać po krótkim czasie. To mit, światło należy gasić zawsze, gdy przestaje nam być potrzebne, czyli za każdym razem, kiedy wychodzimy z oświetlonego pomieszczenia. To oczywiście tylko jeden z przykładów potencjalnego marnowania energii elektrycznej. Można je mnożyć – innym jest choćby telewizor „lecący w tle”, to znaczy generujący szumy, choć nikt nie skupia na nim swojej uwagi. W ten sposób urządzenie generuje także… wyższe rachunki!  

Poświęć chwilę i zastanów się, czy nie marnujesz energii w podobny sposób przez inne działania. Jeśli tak, postaraj się ich oduczyć. To sprawdzony sposób na oszczędzanie energii, choć zmiana nawyków nie jest najłatwiejsza. Oprócz tego możesz wyśledzić w swoim mieszkaniu tak zwane pożeracze prądu, czyli urządzenia, które zużywają najwięcej energii elektrycznej, i zoptymalizować ich działanie lub wymienić na nowe, bardziej oszczędne pod tym względem. 

Jak oszczędzać prąd dzięki wymianie żarówek 

Światło w naszych domach może być droższe, tańsze lub… darmowe. Tak, wszyscy mamy dostęp do darmowego światła, czyli światła słonecznego, o czym często zapominamy. Maksymalne wykorzystanie światła słonecznego pozwala zużywać mniej prądu na oświetlenie domu po zmierzchu. Oznacza to, że jeśli wstajesz późno i kładziesz się późno, to zmiana tego nawyku, przestawienie się na funkcjonowanie we wcześniejszych godzinach, może znaleźć odbicie w Twoich rachunkach za prąd. Wydaje się to dość prymitywnym sposobem, ale działa i ma też inne profity. Niemniej różnimy się pod względem biologicznym i nie wszyscy dobrze funkcjonujemy bladym świtem, nie powinniśmy więc zmuszać się do wczesnego wstawania, jeśli to wyraźnie nam nie służy. 

Na szczęście sztuczne oświetlenie też nie musi pożerać wiele prądu, ale musimy wybrać odpowiednie żarówki. Świetlówki energooszczędne lub żarówki LED zużywają dużo mniej energii niż tradycyjne żarówki. Są droższe, ale jako inwestycja szybko zaczną się opłacać, zwłaszcza że ich żywotność też jest dłuższa – mogą świecić nawet przez 15 lat. 

Jakie jeszcze są sposoby oszczędzania energii zużywanej na oświetlenie? Podział światła na strefy i osobne włączniki do nich. To działa świetnie zwłaszcza na dużych powierzchniach, powiedzmy – salonu z aneksem kuchennym. Warto tak zamontować oświetlenie, by dało się osobno oświetlić aneks, stół, kanapę i inne segmenty. Wtedy możesz zapalać tylko to światło, które jest Ci potrzebne do aktualnie wykonywanej czynności, zamiast oświetlać cały pokój licznymi żarówkami. Świetnie sprawdza się też światło punktowe, w którym zazwyczaj montujemy słabsze i zużywające mniej energii świetlówki. To doskonałe rozwiązanie np. podczas czytania, ale też wielu innych czynności. 

Największe pożeracze energii i jak oszczędzać prąd pomimo nich 

O ile nie ładujemy w domu baterii samochodów elektrycznych, najprawdopodobniej największym pożeraczem prądu jest u nas lodówka. Dlaczego? Przewagę nad innymi sprzętami AGD daje jej fakt, że działa praktycznie cały czas, więc cały czas pobiera energię. Nie możemy jednak okresowo odłączać lodówki, żeby zmniejszyć zużycie prądu! Trudno też przyjąć takie rozwiązania, jak podniesienie temperatury chłodzenia, bo choć może to faktycznie ograniczyć zużycie prądu, nie chcemy przecież, by jedzenie w środku szybciej się psuło. Czy oszczędzanie energii w przypadku lodówek jest zatem możliwe? Okazuje się, że tak, trzeba jednak pomyśleć o tym dużo wcześniej. 

A dokładniej: na etapie zakupu urządzenia. Każda lodówka (i inne sprzęty AGD) ma tak zwaną klasę efektywności energetycznej. Określa ona skalę energooszczędności na podstawie rocznego zużycia energii. Do tej pory mogliśmy się spotkać z oznaczeniami D, C, B, A, A+, A++, A+++. Od 1 marca 2021 roku zmieniono etykiety energetyczne i oznaczenia literowe klasy efektywności, więc obecnie skala zaczyna się od G, a kończy na A. W praktyce urządzenia lokujące się najniżej w skali (dawne D, C, B, obecne G, F, E) są rzadko spotykane i bardzo drogie w eksploatacji. Jeśli chcesz zaoszczędzić, wybierz lodówkę o najwyższej klasie energooszczędności (dawne A+++, obecne A).  

A co z pozostałymi sprzętami, takimi jak wspomniana pralka czy zmywarka? Tu opcji jest więcej. Oczywiście nadal warto wybierać te o najwyższej klasie energetycznej, ale poza tym możemy korzystać z nich jak najrzadziej. Co to znaczy? Ano uruchamianie ich wtedy, kiedy jesteśmy w stanie je zapełnić – praniem czy brudnymi naczyniami. Pralki i zmywarki zapełnione tylko do połowy zużywają praktycznie tę samą ilość prądu, więc po prostu go marnujemy. 

Musisz jednak wiedzieć, że urządzenia o wyższej klasie efektywności energetycznej są zwykle zauważalnie droższe – jednak w dłuższej perspektywie ta inwestycja się opłaca, bo przecież lodówę, pralkę czy zmywarkę kupujemy na lata. Lodówka jest tu zresztą najlepszą inwestycją wśród sprzętów AGD, bo – jak zaznaczyliśmy wyżej – pracuje przez cały czas, więc oszczędność może być największa. Czasem kupując taki sprzęt, warto więc podeprzeć się kredytem gotówkowym, takim jak np. Mistrzowski kredyt gotówkowy, aby w szerszej perspektywie wyjść zdecydowanie na plus.